Byłeś miły i dobrze traktowałeś kobietę, a mimo to cię zostawiła. Dlaczego?

Byłeś idealnym partnerem, a ona i tak odeszła? To nie twoja wina — to mechanizm równowagi zaangażowania. Dowiedz się, jak go naprawić i odzyskać uczucia!

Byłeś miły, ciepły, traktowałeś swoją kobietę po królewsku, a mimo wszystko ona cię zostawiła. O co tutaj chodzi? Wbrew pozorom taki przypadek wcale nie jest rzadki i zdarza się dość często. W tym wpisie wyjaśnię ci, dlaczego tak się dzieje i co możesz zrobić, żeby jeszcze zawalczyć o ten związek.

Ja nazywam się Robert Marchell. Obecnie mam 37 lat i od momentu, kiedy skończyłem 20 lat, zacząłem prowadzić pierwsze konsultacje odnośnie tego, jak odzyskać ukochaną osobę po rozstaniu. Więc dzisiaj po kilkunastu latach prowadzenia takich konsultacji podzielę się z tobą moimi wnioskami i moim doświadczeniem.

Związki i logika nie idą w parze

To, że działanie związków jest nielogiczne, to jakby nic nie powiedzieć. Związki i logika niekoniecznie idą ze sobą w parze, bo uczucia to jest kwestia emocjonalna, a nie logiczna. I dlatego właśnie zdarzają się takie sytuacje, że czasami ktoś, kto jest totalnym burakiem, gburem, chamem i prostakiem, takim typowym bad boyem, jest z kobietą, która jest w nim zakochana po uszy, mimo że on jej za bardzo nie szanuje. Może nawet się czasami jakaś przemoc pojawia, a mimo wszystko ta kobieta jest z takim typem i jest zakochana i nigdy by go nie zostawiła. Wręcz przeciwnie, dałaby się za niego pokroić.

A z kolei są też takie osoby, które są super miłe, dobre, poświęcają czas, zapewniają fundusze na życie albo na jeszcze dodatkowe zachcianki i mimo tego, że traktują tą kobietę po królewsku, zostają zostawiani na lodzie. Kobieta odchodzi. Skąd się to bierze?

Mechanizm równowagi zaangażowania

Dzisiaj chciałbym omówić ten mechanizm równowagi zaangażowania w związkach, który decyduje o tym, co druga strona czuje do ciebie na tym zwierzęcym poziomie takiego mocnego fizycznego wręcz zakochania. I jeśli obie strony są w sobie zakochane i obie dają od siebie mniej więcej po tyle samo, to mogą być naprawdę bardzo mocno zaangażowane i absolutnie nic się nie dzieje. To jest wręcz bardzo dobre, bardzo pożądane.

Gorzej jest, jeśli tylko jedna strona jest bardzo mocno do przodu, właśnie zabiega, dba o tą stronę, pokazuje mnóstwo ciepła, miłości, chce spędzać czas, a druga strona jest wycofana i nie daje tyle od siebie i ta sytuacja trwa, przeciąga się, to niestety takie związki w dużej części są skazane na porażkę, albo przynajmniej na to, że ta druga strona, która jest wycofana, że te uczucia będą osłabione, bo niekoniecznie taki związek musi się rozpaść, bo tej drugiej stronie może być wygodnie. Mimo że tam nie ma żadnych uczuć, że ta strona już nie kocha, to ciężko się ewakuować z takiego pozornie dobrego związku, nawet jeśli nie ma uczuć. I wtedy związek zostaje w takiej fazie pustej czasami przez długie lata, czasami nawet do końca życia, ale w żadnym wypadku taka relacja nie jest pożądana.

Dlaczego nadmierne zaangażowanie odpycha?

No i pytanie brzmi, dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że kiedy jedna strona stara się dużo bardziej niż druga, kiedy okazujesz tak dużo tego ciepła i zainteresowania i miłości i nie dostajesz tego w zamian, to przesyłasz sygnał właśnie na takim zwierzęcym poziomie tamtej drugiej stronie, że jesteś słabszy, że ty czujesz sam siebie jakbyś był mniej atrakcyjny, że ty masz przekonanie, że trafił ci się jakiś klejnot, perełka i że nie zasługujesz na tą osobę. To podświadomie pokazuje tamtej osobie twoją być może desperację albo po prostu niską atrakcyjność w twoich samych oczach.

Ja wiem, że to może być kontrowersyjne, ale z takiego ewolucyjnego punktu widzenia to naprawdę ma sens. To jest widoczne przede wszystkim na etapie dobierania się w pary, ale później to też przenosi się na związek.

I teraz zobacz, kiedy przykładowo jesteś mężczyzną, który spotyka jakąś nową kobietę, to ta kobieta oczywiście może cię ocenić po tym jak wyglądasz, czy ogólnie jesteś zdrowy, czy jesteś zabawny, czy dobrze się z tobą rozmawia i tak dalej, ale tak naprawdę ona do końca jeszcze nie wie jaki też masz status społeczny, potem też cię będzie oceniała. Tak naprawdę najważniejsze kryterium, które natura dała nam, żeby druga strona mogła ocenić, czy ktoś jest atrakcyjny, czy ktoś nie jest atrakcyjny, to jest sygnał, który tamta osoba pokazuje o tym, co ona sama myśli względem nowo spotkanej osoby.

bezplatny_webinar_1_d28b157516.jpg

Przykład: mężczyzna, który widzi w kobiecie boginię

Czyli jeśli ty uważasz — a w zasadzie to działa na obie strony, zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny, ale trzymajmy się przykładu, że jesteś mężczyzną — zatem jeśli jesteś mężczyzną i spotkałeś piękną kobietę i uważasz, że spotkałeś jakąś boginię, prawdopodobnie nigdy nie będziesz miał okazji więcej spotkać kogoś tak atrakcyjnie fizycznego i będziesz robił wszystko, żeby przypodobać się tamtej stronie i w ogóle nie będziesz sprawdzał, czy tamta strona do ciebie pasuje, czy ta kobieta jest miła, łagodna, potrafi się normalnie komunikować, ma podobne cele w życiu co ty i tak dalej, tylko na ślepo robisz wszystko, żeby się tamtej osobie spodobać, to dajesz jasny sygnał tamtej kobiecie, że masz niższą wartość, że ty nie jesteś sam atrakcyjny, bo to oznacza, że nie masz powodzenia wśród innych tak samo atrakcyjnych kobiet jak ona.

Natomiast gdybyś był facetem, który jest bardzo pewny siebie, który zna swoją wartość, który wie, że wygląd to tylko kryterium wstępne, ale tak naprawdę, żeby być z kimś w związku, to potrzeba coś więcej niż tylko wygląd, i spotykasz się z taką kobietą i nie patrzysz na nią jak bóstwo, tylko myślisz o niej raczej jako takim potencjalnym partnerze i chcesz sprawdzić, czy ona w ogóle się nadaje i zadajesz jej niewygodne pytania, trochę ją challengeujesz, niekoniecznie się od razu odzywasz, nie pokazujesz, że gwiazdka spadła ci z nieba, tylko tamta osoba czuje, że to ona się o ciebie musi starać, to to pokazuje bardzo wysoki status atrakcyjności po twojej stronie, który wysyłasz zupełnie nieświadomie, zupełnie poza twoim wyglądem, poza twoim statusem społecznym i tak dalej. I właśnie na tych nieświadomych sygnałach operuje nasz system zakochiwania się.

Chcemy tego, co niedostępne

Czyli tak naprawdę najbardziej podoba nam się to, co jest niedostępne, to o co musimy walczyć, to o co musimy zabiegać. Jeśli coś mamy na wyciągnięcie ręki, jeśli taka atrakcyjna kobieta wie, że wystarczy jeden SMS, ty natychmiast przyjedziesz, odbierzesz ją, będziesz spędzać z nią czas, będziesz kupował jej prezenty, to nie jesteś wyzwaniem, nie jesteś atrakcyjny. I nawet jeśli wszystko inne jest super, jesteś przystojny, wysportowany, inteligentny i masz kupę hajsu, to ona będzie chciała ci poświęcić czas, żeby mogła się w tobie zakochać i czasami nawet się to uda, ale jesteś naprawdę na dużo niższej pozycji niż w sytuacji, gdyby ona sama czuła, że musi się o ciebie starać.

I w drugą stronę jest dokładnie tak samo. Jeśli mężczyzna potrafi zdobyć kobietę bardzo łatwo, to też nie docenia jej i jest duża szansa, że nie zakocha się, że ta miłość, to uczucie w ogóle nie powstanie.

Tak to działa w przypadku dobierania się w pary, kiedy dopiero zaczynamy się poznawać. To jest bardzo widoczne na praktycznie każdym etapie. Nieraz jak sięgniesz pamięcią do tych lat szkolnych, być może miałeś powodzenie nawet w szkole u jakichś koleżanek, które niekoniecznie ciebie interesowały, między innymi dlatego, że byłeś dla nich wyzwaniem, ale u tych kobiet, które cię najbardziej interesowały, niekoniecznie dobrze to wychodziło, bo podświadomie pokazywałeś za dużo zainteresowania. Takich historii nasłuchałem się mnóstwo. Tutaj ewidentnie widać ten schemat.

Czy w dłuższych związkach działa to tak samo?

Natomiast pytanie brzmi, czy tak samo to działa w przypadku dłuższych związków? Co jeśli jesteście ze sobą 5 lat, czasami 10 lat? Czy tutaj przypadkiem to się nie zmienia?

No i oczywiście to się jak najbardziej zmienia, zwłaszcza jeśli już doszło do tego zakochania i tamta strona się zaangażowała i ty się zaangażowałeś, jesteście razem w długim całkiem związku, to ogólnie później im dłużej jesteście razem, tym ta równowaga zaangażowania staje się bardzo stabilna. Jeśli na początku ta równowaga jest bardzo niestabilna, bo wystarczy, że zbyt szybko powiesz, że się zakochałeś i teraz już chcesz być z tamtą osobą i mimo, że wszystko szło dobrze, to możesz wszystko spalić przez takie wyznanie. Zresztą jakby intuicyjnie też trochę o tym wiemy, dlatego intuicyjnie nawet nie odsłaniamy się z tymi uczuciami zbyt wcześnie, przynajmniej w większości przypadków, w większości kultur.

Natomiast jeśli na początku ta równowaga jest bardzo niestabilna, wystarczy czasami nawet jeden mały błąd, żeby ją zburzyć. To im więcej jesteście razem, im więcej nawzajem sobie okazujecie zainteresowania, im mocniej te uczucia się budują, tym ta równowaga staje się coraz bardziej stabilna. Więc po latach bycia razem w związku ta równowaga jest dość stabilna, ale nie jest niezniszczalna nadal.

Dlatego jeśli jest taka sytuacja, że w pewnym momencie jedna ze stron zaczyna się odsuwać, pokazywać mniej zainteresowania, mniej chce spędzać czasu, zaczyna żyć bardziej w swoim świecie, a druga strona goni za nią i pokazuje to zainteresowanie, pokazuje jak bardzo zależy tej osobie na tym związku, próbuje to ratować na siłę, to niestety bardzo często właśnie łamie dodatkowo tą równowagę zaangażowania i tylko przyspiesza rozpad tego związku właśnie w ten sposób.

Co robić, gdy druga strona się oddala?

Więc tak działa cały ten mechanizm, bo jeśli będziesz pokazywał, że jesteś totalnie na wyciągnięcie ręki, że jesteś mocno zaangażowany bez względu na to, co tamta druga strona robi, pozwalasz sobie wręcz wejść na głowę, to to jest po prostu nieatrakcyjne i w ten sposób odpychasz od siebie tą kobietę.

Przy czym to nie oznacza, że musisz być bad boyem i że teraz musisz robić jej jakieś emocjonalne jazdy i dostarczać jej wszystkich emocji, jak niektórzy mówią, i czasami ją niemalże zlinczować. Broń Boże — absolutnie nie to mam na myśli. Absolutnie nie musisz być bad boyem, ani nie musisz robić żadnych hardkorowych akcji, żeby zachować tą równowagę na przyzwoitym poziomie.

Po prostu musisz obserwować i widzieć i czuć, że jeśli tamta strona się od ciebie odsuwa, badać sytuację, dlaczego tak się dzieje. Być może tam pojawia się jakaś wrogość, być może są jakieś przeszkody logiczne i tak dalej, ale nie gonić za nim za wszelką cenę, nie podkładać się, nie pokazywać, że teraz ty zrobisz wszystko, żeby to naprawić, bo to niestety tak nie działa.

Czasami, wręcz przeciwnie, w takiej sytuacji powiedzenie: „Wiesz co, dobra, mam dość tego, koniec, zrywamy" — czyli ty robisz ogromny krok w drugą stronę — sprawia, że tamta osoba zaczuje tą stratę, zaczyna za tobą gonić. Jakby natychmiast naprawiasz tą równowagę zaangażowania. Takie sytuacje też słyszałem wielokrotnie. To się powtarza jak jeden bardzo jasny schemat.

I to też nie jest tak, że teraz ci doradzam, że na pewno to jest jedyne rozwiązanie na taką sytuację, ale chciałbym ci pokazać jak działa ten mechanizm, jak rzeczywiście można nim manipulować. Więc kiedy widzisz, że dajesz za dużo od siebie, musisz się wycofać, dać przestrzeń, pokazać, że teraz ty nie zabiegasz, że teraz to ty możesz nie chcieć spędzać czasu, żeby tamta osoba poczuła tą przestrzeń i dzięki temu jak ty się odsuwasz, ona sama naturalnie będzie się do ciebie przybliżała i naprawiała ten związek.

Czy możesz jeszcze naprawić ten związek?

Dobra, więc już wiesz jak to działa. Wiesz dlaczego twój związek się zepsuł. Pytanie brzmi czy jeszcze możesz go naprawić?

I odpowiedź brzmi najczęściej tak, bo jeśli w tym związku robiłeś wszystko stosunkowo dobrze, dobrze traktowałeś tę osobę, byłeś miły, uprzejmy, dawałeś dużo czasu, a mimo wszystko się rozpadło o to wszystko, to prawdopodobnie nie ma tam za dużo wrogości, nie ma tam takich twardych przeszkód logicznych, które blokują tamtą osobę przed powrotem do ciebie, więc masz trochę mniej pracy do zrobienia w porównaniu do takiego standardowego rozstania, gdzie jednak trochę tych przeszkód logicznych i wrogości się nazbierało.

Tutaj główną przyczyną rozstania jest to, że wygasły uczucia, wygasły emocje. Tylko nad tym trzeba będzie popracować. To oczywiście nie jest „tylko", bo to jest duża praca, ale wtedy jeśli teraz nawet po rozstaniu staniesz się tym wyzwaniem, pokażesz że teraz ona ciebie traci, że ty już nie chcesz wracać, że teraz to ty możesz sobie w każdej chwili wejść w jakiś nowy związek, to będzie główna rzecz, którą możesz zrobić, żeby rzeczywiście odzyskać tą osobę.

Ale dopóki tamta strona nie poczuje, że cię traci, dopóki tamta strona będzie miała pewność, że ty jesteś na wyciągnięcie ręki, dopóty nic nie będzie miało prawa się między wami wydarzyć. Tak naprawdę główną strategią w takiej sytuacji jest zrobienie wszystkiego co możesz, żeby stać się wyzwaniem dla tej osoby.

Co konkretnie zrobić, to już możesz zobaczyć na szkoleniu, które trwa kilkadziesiąt minut i tam dużo więcej mówię na temat tego, dlaczego bycie wyzwaniem jest tak ważne, jak stawać się wyzwaniem po rozstaniu. Dlatego już teraz wejdź na link, który widzisz na ekranie. Polecam obejrzenie tamtego szkolenia. A na dzisiaj to wszystko. Dzięki.

Robert Marchel, Instytut Związków.