Wnioski po rozstaniu: 9 pytań, które pomogą ci zrozumieć, co poszło nie tak
Jesteś po rozstaniu i nie wiesz, co poszło nie tak? Poznaj 9 pytań, które pomogą ci uczciwie ocenić swój związek i wyciągnąć wnioski – zanim zawalczysz o ex lub wejdziesz w nową relację. Przeczytaj!
Jeśli jesteś po rozstaniu, koniecznie musisz wyciągnąć wnioski z tego, co poszło nie tak. Zwłaszcza wtedy, gdy rozstanie nie było twoją decyzją. W tym artykule przedstawię ci dziewięć rzeczy, których potrzebuje każdy związek, żeby prawidłowo funkcjonować. Przy każdej z nich będziesz mógł uczciwie ocenić samego siebie.
Nazywam się Robert Marchel. Jestem założycielem Instytutu Psychologii Związków i od 17 lat pomagam ratować związki po rozstaniu, w sytuacjach, gdy jedna strona nic już nie chce, a walczyć chcesz tylko ty. W temacie rozstań mam więc naprawdę ogromne doświadczenie.
Dlaczego wyciągnięcie wniosków po rozstaniu jest tak ważne?
Zacznijmy od tego, dlaczego wyciągnięcie wniosków jest ekstremalnie ważne. Jeśli zależy ci na tym, żeby jeszcze walczyć o tę osobę i o tę miłość, ale nie wyciągniesz wniosków, to po pierwsze dużo trudniej będzie ci ją odzyskać. Nie przełamiesz przeszkód logicznych. Twój ex będzie widział, że cały czas zachowujesz się w ten sam sposób, a ty nieświadomie będziesz odpychał od siebie ukochaną osobę, o którą teraz walczysz.
Po drugie, nawet jeśli mimo wszystkich przeszkód jakimś cudem uda ci się odzyskać tę osobę – bez wyciągnięcia wniosków i bez głębokiej pracy nad sobą – i wrócicie do siebie, istnieje ogromna szansa, że problemy sprzed rozstania znowu się pojawią, a związek ponownie się rozpadnie.
Odzyskanie związku po rozstaniu jest jak najbardziej możliwe. Wielokrotnie widzieliśmy to w naszym instytucie, zajmujemy się tym na co dzień i mamy dziesiątki historii sukcesów. Trzeba to jednak zrobić dobrze, a podstawą takiego procesu jest zrozumienie własnych błędów, praca nad sobą i zdobywanie umiejętności związkowych – właśnie o nich dzisiaj opowiem.
Nawet jeśli nie chcesz wracać do byłego partnera
Jeśli jesteś po rozstaniu i wcale nie chcesz odzyskiwać tej osoby, i tak warto wyciągnąć wnioski z tego, co poszło nie tak – bez względu na to, czy to była twoja decyzja, czy nie. Po to, żeby twój kolejny związek był zdecydowanie lepszy. To idealny moment na reset, na podsumowanie wszystkiego, co się wydarzyło.
Jeśli zabraknie refleksji nad tym, co mogłeś zrobić lepiej, i całą winę za to, że nie wyszło, zrzucisz na drugą osobę, to istnieje ogromna szansa, że w kolejnym związku powtórzy się dokładnie to samo – i on również się rozpadnie. Dlatego wyciągnięcie wniosków po rozstaniu jest tak istotne i dlatego mam nadzieję, że ten tekst okaże się dla ciebie naprawdę cenny.
Z jakim nastawieniem podejść do analizy rozstania?
Zanim przejdziemy do dziewięciu punktów, chciałbym, żebyś podszedł do całej sytuacji z odpowiednim nastawieniem. Wiem, że przyznanie się do swoich błędów bywa bardzo trudne. Najłatwiej powiedzieć, że to ex zrobił coś nie tak, że to tamta osoba była winna.
Tu jednak nie chodzi o szukanie winnych, samobiczowanie się czy złe samopoczucie. Chodzi o wyciągnięcie wniosków – o to, żeby po prostu stać się mądrzejszym. A mądrzejszy będziesz tylko wtedy, gdy dopuścisz do siebie możliwość, że ty też mogłeś zrobić coś nie tak, że ty też popełniałeś błędy. Bo najprawdopodobniej właśnie tak było.
Oczywiście nie twierdzę, że twój ex był święty i niczego nie zrobił. Na pewno też miał swoje za uszami. Dzisiaj jednak skupmy się przede wszystkim na tym, co ty mogłeś robić lepiej. Postaraj się spojrzeć na siebie samokrytycznie – nie po to, żeby czuć się źle, czegoś żałować czy się dobijać, ale po to, żeby wyciągnąć wnioski. Zaczynamy.
1. Czy w ogóle wybrałeś właściwą osobę do związku?
Być może masz niekoniecznie optymalny schemat wybierania osoby do głębokiej, dłuższej relacji i zwyczajnie wiążesz się z niewłaściwymi ludźmi.
Podstawowym błędem, który ludzie bardzo często popełniają podczas dobierania się w pary, jest brak jakichkolwiek standardów. W ogóle nie zastanawiają się, czy wchodzą w związek z odpowiednią osobą – pozwalają się ponieść wyłącznie emocjom albo temu, że ktoś im się podoba fizycznie. Niestety najczęściej dotyczy to mężczyzn: jeśli ktoś spełnia ich kryteria pod względem wyglądu, to już jest super i nic więcej nie jest potrzebne.
Warto się zastanowić, czy przypadkiem ty też tak nie masz. Na co zwracasz uwagę, kiedy randkujesz i spotykasz się z ludźmi? Czy masz jakiekolwiek kryteria wyboru, czy po prostu musisz „to poczuć” i tyle? A może zwracasz uwagę na to, żebyście pasowali do siebie pod różnymi względami i mieli podobny światopogląd – tak, żeby nie czekały was nieuniknione konflikty?
O czym warto porozmawiać na początku związku?
Na wczesnym etapie relacji warto porozmawiać na przykład o tym:
czy chcecie mieć dzieci, czy nie,
czy chcecie kiedyś wziąć ślub,
jakie macie podejście do religii i do podróży,
jak wyobrażacie sobie wychowanie dzieci – jeśli oboje chcielibyście je kiedyś mieć.
To są tematy, które pozwalają podejść do wyboru partnera świadomie.
Toksyczne schematy wyboru partnera
Oprócz tego istnieją różne schematy, przez które domyślnie wybierasz złą osobę do związku. Na przykład wybierasz kogoś bardzo zdystansowanego, niedostępnego emocjonalnie, bo z jakiegoś powodu lubisz być zdobywcą i ciągnie cię tylko do takich osób.
Albo jesteś „ratownikiem” – bardzo ciągnie cię do ludzi, którzy potrzebują pomocy, i chętnie ratujesz kogoś z fatalnej sytuacji kryzysowej, finansowej czy zdrowotnej. Lubisz pocieszać. Kiedy jednak wszystko się stabilizuje, okazuje się, że ta osoba wcale do ciebie nie pasowała, a przyciągnęło cię do niej coś innego niż chęć budowania zdrowej relacji. Związek wydarzył się trochę sam z siebie, a teraz naturalnie się rozpada, bo zwyczajnie nie jesteście do siebie dopasowani.
Takich złych schematów dobierania się w pary może być naprawdę sporo i nie będę tutaj wymieniał wszystkich. Chciałbym jednak, żebyś zastanowił się, czy przypadkiem nie dotyczy to ciebie. Czy patrząc na wszystkie swoje przeszłe związki, nie dostrzegasz jednego, może trochę toksycznego schematu, przez który większość twoich relacji jest niemal z definicji skazana na porażkę – bo wybierasz ludzi, którzy do ciebie nie pasują albo którzy zwyczajnie cię krzywdzą?
2. Czy byłeś osobą, na której można polegać?
Czy byłeś dobrym partnerem dla drugiej osoby? Przykładowo: jeśli widziałeś, że druga strona jest o ciebie zazdrosna, to czy podświadomie trochę się z tego cieszyłeś, ekscytowało cię to i w ogóle nie przejmowałeś się lękiem i niepokojem partnera? Czy wręcz przeciwnie – byłeś empatyczny i starałeś się, jak mogłeś, żeby ta osoba czuła się z tobą dobrze?
Spójrz na to także z innej strony. Czy zawsze byłeś słowny? Czy można było ci ufać i na tobie polegać? Czy byłeś punktualny? A może to był wielki rollercoaster dla twojego partnera: raz wszystko było w porządku, a innym razem znikałeś, o czymś zapominałeś, nie było cię – i partner nie miał przy tobie poczucia bezpieczeństwa?
Poczucie bezpieczeństwa to podstawa budowania zdrowej, szczęśliwej relacji. Jeśli byłeś osobą, na której nie można polegać – która nie przychodzi do partnera, kiedy ten leży w szpitalu, nie pomaga partnerowi czy partnerce w ważnych życiowych sytuacjach, tylko myśli bardziej o sobie i zaspokajaniu własnych potrzeb – to jest bardzo duży błąd, który może niszczyć także twoje przyszłe związki.
3. Jak wyglądała równowaga zaangażowania między wami?
Czy to było tak, że to ty cały czas starałeś się dużo bardziej niż partner, a on przez większość związku był raczej wycofany? Ty goniłeś, goniłeś i nieustannie zaburzałeś równowagę zaangażowania?
A może było wręcz przeciwnie – to ty byłeś dużo bardziej wycofany, a twój partner dawał od siebie bardzo dużo, nie dostając nic w zamian?
Idealnie jest oczywiście wtedy, gdy ta równowaga jest w miarę zachowana. Jeśli jednak występowała wyraźna dysproporcja, warto się na tym skupić i również pod tym względem wyciągnąć wnioski.
4. W jaki sposób komunikowałeś, że coś ci się nie podoba?
Jeśli chciałeś, żeby twój partner coś zmienił, albo zrobił coś, co ci się nie spodobało – czy potrafiłeś spokojnie o tym porozmawiać? Czy raczej była to nerwowa, emocjonalna reakcja, która tylko budowała wrogość między wami i utrudniała partnerowi usłyszenie tego, o co ci naprawdę chodzi?
To zupełnie normalne, że coś może ci się nie podobać, przeszkadzać albo że chciałbyś, żeby partner coś w sobie zmienił. Jednak to, w jaki sposób to komunikujesz, jest absolutnie kluczowe, jeśli chcecie dojść do porozumienia.
Oskarżenia zamykają drogę do porozumienia
Jeśli masz tendencję do oskarżania, atakowania i krytykowania, zamiast mówić o swojej perspektywie – o tym, jak się czułeś w danej sytuacji i co chciałbyś, żeby partner zrobił w przyszłości – to znaczy, że nigdy nie uczyłeś się skutecznej komunikacji. W takim związku niestety będzie bardzo dużo kłótni, a twojemu partnerowi będzie bardzo trudno wyciągnąć jakiekolwiek wnioski z tego, co do niego mówisz.
Za każdym razem, gdy partner słyszy oskarżenia, czuje się atakowany. Wtedy zamyka się zrozumienie i empatia, a pojawia się reakcja obronna – reakcja w zupełnie przeciwną stronę. Przez to kłótnie stają się coraz gorsze, a między wami właściwie nic się nie zmienia.
5. Jak reagowałeś na ataki swojego partnera?
Teraz spójrzmy na to z drugiej strony. To żadna tajemnica, że komunikacja w naszym społeczeństwie nie stoi na najwyższym poziomie. Bardzo niewielu ludzi potrafi dobrze się komunikować, jeśli wcześniej tego nie ćwiczyli i się tego nie uczyli.
Pytanie brzmi: kiedy słyszałeś oskarżycielski ton albo krytykę w swoją stronę, czy próbowałeś chociaż zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi twojemu partnerowi? Czy po prostu się wycofywałeś i uciekałeś – albo wchodziłeś w kłótnię i kontratakowałeś? Jak wyglądała twoja reakcja?
Nawet jeśli twój partner nie ma dobrych umiejętności komunikacyjnych, ty możesz to nadrobić wyrozumiałością, ciepłem i empatią. Możesz łagodzić jego ataki i wydobywać z niego to, co naprawdę chce ci powiedzieć – pod warunkiem, że sam zachowasz spokój. I znowu pytanie: jak sobie pod tym względem radziłeś?
6. Jaki masz styl zarządzania konfliktami?
Wyobraź sobie, że macie różne interesy: tobie zależy na wyjeździe w góry, a partnerowi nad morze. Jak próbujesz się wtedy dogadać? Okazuje się, że zazwyczaj wynosimy z dzieciństwa pewien domyślny styl zarządzania konfliktami.
Styl konkurencyjny
Może to być na przykład styl konkurencyjny, w którym po prostu walczysz o swoje i nie przejmujesz się zbytnio tym, czy partner będzie z tego zadowolony. W takiej sytuacji – nawet jeśli wygrasz i pojedziecie na wakacje tam, gdzie chciałeś – niezadowolenie partnera i tak może zepsuć cały wyjazd. To nie jest optymalny styl, jeśli chodzi o budowanie szczęśliwego związku.
Styl uległy
Innym nieoptymalnym stylem jest styl uległy. Nie dbasz w nim o swoje potrzeby i racje, tylko oddajesz decyzyjność drugiej stronie, bo przede wszystkim zależy ci na tym, żeby nie było konfliktu ani kłótni. Spór jest dla ciebie tak trudny emocjonalnie, tak straszny, że wolisz się wycofać. Zapominasz o swoich potrzebach – partner ma to, czego chce, a ty znowu jesteś sfrustrowany, że nie jest po twojemu i że znowu musiałeś oddać pole. Dlatego ten styl również nie jest optymalny.
Styl win-win
Jeśli zależy ci na zdrowym, szczęśliwym związku, warto nauczyć się stylu win-win. Siadacie razem z partnerem i zastanawiacie się, co zrobić, żeby zarówno twoje potrzeby, jak i potrzeby partnera zostały zaspokojone. Tak, żeby nie było strony wygranej i przegranej, tylko rozwiązanie, które będzie odpowiadać wam obojgu. To pewnego rodzaju sztuka. Niestety nie uczą jej w szkole, ale warto zadbać o tę umiejętność.
7. Czy dbałeś o przyjacielską więź z partnerem?
Długie związki opierają się przede wszystkim na przyjacielskiej więzi. Motyle w brzuchu, które pojawiają się na początku, prędzej czy później muszą zniknąć – taka jest naturalna kolej rzeczy. Tak jak dojrzewa ludzkie ciało, tak samo dojrzewa związek. Długa, szczęśliwa relacja opiera się na tym, że dobrze spędza wam się razem czas, że bardzo dobrze się znacie i że po prostu się lubicie. A do tego potrzebna jest właśnie przyjacielska więź.
Pytanie brzmi: czy o nią dbałeś? Czy dbałaś o to, żeby regularnie rozmawiać z partnerem? A może wręcz przeciwnie – żyliście bardziej obok siebie niż ze sobą? Czy z czasem przestałeś pytać, co się dzieje w życiu twojego partnera, czy coś go stresuje, czy stoją przed nim jakieś wyzwania? Czy skupiałeś się raczej na swoich zadaniach i ogarnianiu codziennych spraw: kto za co płaci, kto kiedy odbiera dzieci i tak dalej?
To nie monotonia niszczy związki
Kiedy związek się rozpada, bardzo często słyszy się wyświechtane hasło, że „parę dopadła monotonia” i dlatego się rozstali. Tak naprawdę to nie monotonia dopada parę. Nie chodzi o to, że nigdzie nie podróżowali i nie mieli spontanicznych wyjść, więc musieli się rozstać.
Najczęściej dochodzi do rozpadu przyjacielskiej więzi. Przestajemy się sobą interesować, przestajemy rozmawiać, przestajemy spędzać ze sobą jakościowy czas – bez telefonów, bez innych ludzi – w którym naprawdę mamy okazję się słyszeć, uczestniczyć w swoim życiu i po prostu się przyjaźnić.
Zastanów się więc, czy dbałaś o przyjacielską więź ze swoim partnerem, czy może nie do końca – i czy wasze drogi nie rozjechały się właśnie także z tego powodu.
8. Czy nie wszedłeś pod pantofel partnera – albo czy nie wsadzałeś go pod swój?
To punkt, który wielokrotnie wychodził podczas prowadzonych przeze mnie konsultacji. Stosunkowo często zdarzało się, że osoby będące „pod pantoflem” ostatecznie zostawały porzucone – w dużej mierze dlatego, że za bardzo pozwoliły się zdominować i oddały swoją autonomię. Chodziły wokół partnera na palcach, tylko po to, żeby nie wywołać sprzeczki, kłótni czy nie popsuć atmosfery. Jednocześnie zapominały o sobie i o swoich granicach. Z jednej strony same były tym sfrustrowane, a z drugiej – właśnie z tego powodu przestawały być atrakcyjne dla drugiej strony. Dotyczy to przede wszystkim mężczyzn.
Nie jest jednak tak, że to wina partnera, że za bardzo cię zdominował. Każdy walczy trochę o siebie i o swoją równowagę. Warto więc sprawdzić, czy ty przypadkiem nie dominujesz za bardzo nad partnerem, czy nie narzucasz mu swojej woli, wymagań, stylu życia i wyborów. Ale też – czy pilnujesz swoich granic, kiedy partner czegoś od ciebie potrzebuje albo wymaga.
Granice to twoja odpowiedzialność
Jeśli jesteś mężczyzną i czujesz, że to bardziej partnerka rządzi w waszym związku niż ty, jeśli czujesz się trochę stłamszony – nie próbuj zrzucać winy na partnerkę. To ty jesteś odpowiedzialny za to, gdzie stawiasz granice. To ty powinieneś walczyć o swoje i w niektórych sytuacjach być bardziej asertywny, nawet kosztem konfliktu czy kłótni. Oczywiście można to łagodzić, jeśli będziesz odpowiednio komunikował swoje potrzeby. Mimo wszystko warto uczyć się stawiać granice i walczyć o swoje.
9. Czy potrafisz wybaczać?
I ostatni, dziewiąty punkt. Czy potrafisz naprawdę wybaczać – zapomnieć i iść dalej? A może za każdym razem, gdy wydarzy się coś złego, chowasz urazę do partnera? Ciągle wraca ci to w myślach, ciągle to rozpamiętujesz i wypominasz, a przez to nie potrafisz pójść naprzód?
Oczywiście sztuka wybaczania nie jest łatwa. Nie możesz po prostu postanowić, że nagle zapominasz i koniec. Warto się w tym temacie edukować, trochę poczytać, pomedytować i dążyć do tego, żeby wybaczyć przykre rzeczy – zwłaszcza jeśli zależy ci na tej osobie i ogólnie czujesz się dobrze w związku. Niestety nieumiejętność wybaczania położyła już niejeden związek, dlatego tym również warto się zainteresować.
Podsumowanie: gdzie wypadłeś najsłabiej?
Przejdź jeszcze raz przez wszystkie dziewięć punktów i zastanów się, który z nich był dla ciebie najbardziej problematyczny. Gdzie wypadłeś najsłabiej, a gdzie – twoim zdaniem – najlepiej? Daj znać w komentarzu.
Jeśli jesteś w sytuacji, w której chcesz walczyć o ukochaną osobę i chcesz mieć jak największe szanse, zapraszam cię na pierwszą bezpłatną konsultację na stronie instytutzwiazkow.pl. Ocenimy twoje szanse i sprawdzimy, czy jesteśmy w stanie ci pomóc.
Robert Marchel
Nie możesz teraz obejrzeć filmu?
Przeczytaj pełną wersję tekstową artykułu.
Przejdź do wersji tekstowej




